Beyerdynamic PRO X: DT 700, 770, 900 czy 990, którą wersję wybrać

Beyerdynamic zrobił linię PRO X z czterech modeli o numerach 700, 770, 900 i 990, po czym nie powiesił nigdzie tabliczki z instrukcją, co te cyfry znaczą. Efekt jest taki, że ludzie kupują otwarte słuchawki do nagrywania wokalu i dziwią się, że mikrofon nagrywa razem z nimi cały podkład. To nie jest wada słuchawek. To wada nazewnictwa.

Krótko. Pierwsza cyfra mówi o konstrukcji: 7 to zamknięte, 9 to otwarte. Powtórzona cyfra mówi o brzmieniu: 770 i 990 grają jak klasyczne DT, które znasz, a 700 i 900 są nastrojone liniowo, pod miks. Wszystkie cztery mają 48 omów, przetwornik STELLAR.45 i odłączany kabel. Nagrywasz i chcesz znajome brzmienie, bierz DT 770 PRO X. Miksujesz i chcesz neutralnie, bierz DT 900 PRO X.

Zamknięte słuchawki studyjne zawieszone na statywie mikrofonowym z mikrofonem pojemnościowym

Jak czytać te nazwy: dwie cyfry, dwie decyzje

Zacznijmy od rzeczy, której nie ma na żadnej polskiej stronie, a która załatwia połowę problemu.

W nazwie modelu PRO X siedzą dwie osobne informacje, i obie są ci potrzebne przed zakupem.

Pierwsza cyfra to konstrukcja. Siódemka oznacza zamknięte, dziewiątka otwarte. DT 700 PRO X i DT 770 PRO X są zamknięte. DT 900 PRO X i DT 990 PRO X są otwarte. Tu nie ma wyjątków w tej linii.

Powtórzona cyfra to strojenie. Modele z powtórzeniem, czyli 770 i 990, dostały brzmienie klasycznych DT, które ludzie znają od lat. Modele z okrągłym numerem, 700 i 900, są nastrojone znacznie bardziej liniowo.

To nie jest moja interpretacja, tylko to, co pisze sam producent. W bazie wiedzy beyerdynamic stoi wprost, że DT 770 PRO X ma znane strojenie DT 770 PRO z podbiciem basu i góry, a DT 700 PRO X oferuje istotnie bardziej liniowe odwzorowanie całego pasma. Przy parze otwartej jest symetrycznie: DT 990 PRO X dostaje znajomą sygnaturę DT 990 PRO z podbitą górą i szeroką sceną, a DT 900 PRO X gra liniowo i precyzyjnie.

Czyli decyzja rozkłada się na dwa pytania, nie na jedno. Najpierw: czy dźwięk ma nie uciekać do mikrofonu. Potem: czy chcesz brzmienie, które lubisz, czy brzmienie, które mówi ci prawdę o miksie. Dopiero te dwie odpowiedzi razem dają jeden model.

Cztery modele w jednej tabeli

Wszystkie liczby poniżej pochodzą z kart katalogowych producenta, nie z odsłuchu.

Model Konstrukcja Strojenie Impedancja Pasmo Waga Kable w zestawie
DT 700 PRO X zamknięta liniowe 48 Ω 5 do 40 000 Hz 350 g dwa, 1,8 m i 3 m
DT 770 PRO X zamknięta klasyczne DT 770 48 Ω 5 do 40 000 Hz 305 g jeden, 3 m
DT 900 PRO X otwarta liniowe 48 Ω 5 do 40 000 Hz 345 g dwa, 1,8 m i 3 m
DT 990 PRO X otwarta klasyczne DT 990 48 Ω 5 do 40 000 Hz 292 g jeden, 3 m

Rzuca się w oczy, jak bardzo te cztery modele są takie same na papierze. Ten sam przetwornik STELLAR.45, ta sama impedancja, to samo pasmo, te same welurowe nauszniki, ta sama produkcja w Niemczech i ten sam odłączany kabel z blokowanym mini XLR. Różnice, które faktycznie decydują, to strojenie i to, czy komora jest zamknięta.

Jedna uwaga o liczbach, którą trzeba powiedzieć uczciwie. Producent podaje czułość tylko dla DT 700 PRO X i DT 900 PRO X: 100 dB SPL przy 1 mW i 500 Hz. Dla DT 770 PRO X i DT 990 PRO X czułości w karcie katalogowej nie ma. Nie zamierzam jej zgadywać, więc jeśli liczysz zapas głośności co do decybela, dwie z tych czterech pozycji policzysz dopiero po pomiarze albo po pytaniu do dystrybutora.

48 omów i koniec dyskusji

Jeśli szukałeś kiedyś DT 770 PRO, znasz ten rytuał: trzeba było wybrać 32, 80 albo 250 omów, i pół internetu miało w tej sprawie zdanie.

W linii PRO X tego wyboru nie ma. Wszystkie cztery modele mają 48 omów i to jedyna dostępna wersja.

Piszę to zdanie tak wyraźnie, bo w wyszukiwarce widać, że ludzie wciąż szukają nieistniejących wariantów. Zapytanie o DT 770 PRO X w wersji 80 omów pojawia się regularnie w podpowiedziach Google. Taki produkt nie istnieje i nie istniał. Jeśli ktoś ci go oferuje, sprzedaje klasyczny DT 770 PRO 80 Ω, a to inne słuchawki.

Czy 48 omów to dobra wiadomość? Dla większości ludzi tak, bo znika decyzja, w której łatwo było się pomylić w jedną albo w drugą stronę. Producent tłumaczy ten ruch tym, że nowy przetwornik pracuje sensownie z szerokim zakresem urządzeń bez kompromisów w brzmieniu.

Tylko nie wyciągaj z tego wniosku, że impedancja przestała mieć znaczenie. Sama impedancja nigdy nie mówiła całej prawdy. O tym, czy słuchawki zagrają głośno z twojego sprzętu, decyduje para impedancja plus czułość, zestawiona z napięciem wyjściowym konkretnego interfejsu. Bywają 250 omowe słuchawki o wysokiej czułości i 32 omowe, którym brakuje zapasu. Praktyczna zasada brzmi tak: patrz na parę impedancja plus czułość i zestaw ją z napięciem wyjściowym swojego interfejsu, a nie na samą liczbę omów w opisie.

Zbliżenie na interfejs audio USB z pokrętłami wzmocnienia i gniazdami wejściowymi

PRO X kontra klasyczne DT

To pytanie zadaje w Polsce mnóstwo osób i nie ma na nie po polsku żadnej porządnej odpowiedzi, więc proszę bardzo.

Klasyczne DT 770 PRO DT 770 PRO X
Impedancja 32, 80 albo 250 Ω 48 Ω, jedna wersja
Pasmo 5 do 35 000 Hz 5 do 40 000 Hz
Czułość 96 dB producent nie podaje
Kabel na stałe odłączany, blokowany mini XLR
Nauszniki skóra ekologiczna w wersji 32 Ω, welur w 80 i 250 Ω welur
Pałąk standardowy z wycięciem odciążającym czubek głowy
Waga 375 g z kablem 305 g bez kabla

Producent sam mówi, że oba modele dzielą podobną sygnaturę brzmieniową i tę samą jakość wykonania, a realna różnica siedzi w technologii przetwornika i w wyposażeniu. Zgadza się to z tym, co widać na półce: to nie jest inne brzmienie, to ta sama filozofia w nowszej obudowie.

I tu wchodzi moja jedna opinia w tym tekście, ta niewygodna dla sklepu.

Jeśli masz działające klasyczne DT 770 PRO 80 Ω, wymiana na DT 770 PRO X nie jest ulepszeniem dźwięku. To zakup odłączanego kabla za 294 zł różnicy. Klasyk kosztuje u nas 565 zł, PRO X 859 zł. Za tę różnicę dostajesz wymienny kabel, wygodniejszy pałąk i dwadzieścia procent więcej pasma powyżej granicy słyszalności. Brzmienie zostaje w tej samej rodzinie. Kabel to zresztą powód sam w sobie, bo urwany przewód przy klasyku oznaczał wizytę w serwisie albo lutownicę, a przy PRO X oznacza wypięcie wtyku. Ale nazwijmy to po imieniu: kupujesz trwałość i wygodę, a nie nowy dźwięk.

Kiedy wymiana ma sens: kiedy kabel już padł, kiedy nosisz słuchawki po kilka godzin dziennie i czujesz pałąk na czubku głowy, albo kiedy w ogóle nie masz jeszcze słuchawek studyjnych i wybierasz pierwszy raz.

Zamknięte: 700 czy 770

Oba są zamknięte, oba mają 48 omów i ten sam przetwornik. Wybierasz wyłącznie strojenie i zawartość pudełka.

DT 770 PRO X to znane brzmienie z podbitym basem i górą. Jest efektowne, dobrze się go słucha godzinami, i świetnie sprawdza się przy nagrywaniu, kiedy wokalista albo perkusista ma po prostu czuć, w czym gra. Wygląda też jak klasyczny DT 770, co dla części ludzi ma znaczenie większe, niż chcą przyznać. W pudełku jeden kabel trzymetrowy.

DT 700 PRO X to ten sam typ konstrukcji z brzmieniem wyprostowanym. Producent opisuje go jako model do nagrywania, monitorowania i miksowania, i to ostatnie słowo jest tu istotne, bo przy 770 go nie ma. W pudełku dwa kable, 1,8 m i 3 m, co przy pracy przy biurku jest realną wygodą, a nie punktem z ulotki.

Praktycznie: 770 jeśli słuchasz i nagrywasz, 700 jeśli podejmujesz na tych słuchawkach decyzje. U nas kosztują odpowiednio 859 zł i 889 zł, więc trzydzieści złotych różnicy nie powinno wchodzić do tego równania.

Jedna rzecz, którą trzeba powiedzieć wprost, bo krąży o niej sporo bzdur. Zamknięta konstrukcja przede wszystkim odcina świat i nie wypuszcza dźwięku do mikrofonu. Zamknięta komora dokłada przy tym rezonanse, przez które niski zakres jest mniej przewidywalny w ocenie. To jednak kwestia konkretnej konstrukcji, a nie kategorii jako takiej, bo dobrze zestrojone zamknięte potrafią być liniowe. Ostateczny werdykt o basie i tak wydaje się na monitorach w przygotowanym pomieszczeniu, nie na słuchawkach. Rozbieraliśmy to na części w tekście o tym, czy wybrać słuchawki otwarte czy zamknięte.

Realizator w słuchawkach studyjnych przy konsolecie mikserskiej z monitorami i ekranami DAW w studiu

Otwarte: 900 czy 990

Ta sama logika, druga strona konstrukcji.

DT 900 PRO X jest nastrojony liniowo i precyzyjnie w całym pasmie. Producent kieruje go do miksu, masteringu i edycji, i podkreśla, że zrównoważony profil pozwala pracować długo bez zmęczenia. Czułość ma podaną: 100 dB SPL przy 1 mW i 500 Hz. Dwa kable w zestawie. To jest domyślny wybór do pracy nad miksem.

DT 990 PRO X dostał znajomą sygnaturę DT 990 PRO w wersji 80 omów: podbita góra i naprawdę szeroka scena. Producent opisuje to zastosowanie ładnie i bez owijania, jako ujawnianie akustycznych wpadek w trakcie produkcji. Innymi słowy, te słuchawki mają pokazywać brud. Do wyłapywania trzasków, oddechów, szumu i tego jednego klika, którego nikt nie słyszał przez trzy dni, sprawdzają się znakomicie. Do oceniania balansu tonalnego już mniej, bo podbita góra to podbita góra.

Praktycznie: 900 do miksowania, 990 do sprawdzania i edycji. Ceny u nas to 884 zł i 845 zł, czyli znowu różnica bez znaczenia dla budżetu.

Oczywistość, która co jakiś czas kogoś kosztuje sesję: otwarte słuchawki wypuszczają dźwięk na zewnątrz. Mikrofon w tym samym pomieszczeniu to usłyszy. Do dogrywania wokalu bierzesz zamknięte, i nie ma tu miejsca na dyskusję o guście. Jak ułożyć całą ścieżkę nagraniową wokół tego ograniczenia, opisaliśmy w przewodniku o tym, jak nagrywać wokal w domu.

Siedem pozycji z półki

Ceny na dziś, wszystkie modele dostępne w Warszawie na Nowogrodzkiej.

Czego PRO X nie naprawi

Część mojej pracy polega na odradzaniu zakupów, więc odradzę i tutaj.

Nowe słuchawki nie naprawią pomieszczenia. Jeżeli miks rozjeżdża się po przełożeniu na inny sprzęt, problem jest zwykle w tym, jak oceniasz bas, a nie w tym, na czym słuchasz. Żadne słuchawki, otwarte ani zamknięte, nie pokażą ci, jak nagranie brzmi w pokoju.

Nowe słuchawki nie naprawią interfejsu bez zapasu głośności. 48 omów jest łatwiejsze do wysterowania niż 250, ale wyjście słuchawkowe w laptopie to wciąż wyjście słuchawkowe w laptopie.

Nowe słuchawki nie zastąpią monitorów. Na słuchawkach wychwycisz szczegóły, na monitorach ocenisz przestrzeń i niski zakres. To dwa różne narzędzia i jedno nie jest tańszą wersją drugiego.

Jeżeli masz do wydania jedną kwotę i wybierasz między drugą parą słuchawek a pierwszą parą monitorów, prawie zawsze doradzę monitory. Dwadzieścia lat na scenie i za konsoletą nauczyło mnie głównie tego, że problem rzadko siedzi tam, gdzie go szukamy.

Wszystkie cztery modele PRO X stoją u nas obok siebie w showroomie na Nowogrodzkiej 6A/102. Przynieś swój interfejs albo laptop i posłuchaj tego samego kawałka na 700 i na 770, a potem na 900 i na 990. Piętnaście minut i będziesz wiedział więcej niż po przeczytaniu tego tekstu. Obowiązuje 30 dni na zwrot bez podawania powodu, 36 miesięcy gwarancji i wysyłka po całej Polsce oraz Unii Europejskiej. Telefon: +48 573 580 840.

Konkretne odpowiedzi

Które słuchawki są lepsze: DT 990 PRO czy DT 770 PRO?

To nie jest pytanie o to, które są lepsze, tylko o to, czy dźwięk ma wychodzić na zewnątrz. DT 770 PRO są zamknięte, więc nadają się do nagrywania, bo mikrofon nie złapie podkładu. DT 990 PRO są otwarte, więc do nagrywania z mikrofonem się nie nadają, ale dają szerszą scenę przy edycji i słuchaniu. Parametry mają zbliżone: oba modele to 5 do 35 000 Hz i 96 dB czułości, a różnią się głównie konstrukcją i strojeniem. Jeśli kupujesz jedną parę i będziesz cokolwiek nagrywać, bierz zamknięte.

Czym różni się DT 770 PRO X od DT 770 PRO?

Trzema rzeczami. Po pierwsze przetwornik: klasyk występuje w wersjach 32, 80 i 250 omów, a PRO X ma przetwornik STELLAR.45 o impedancji 48 omów i pasmo do 40 000 Hz zamiast do 35 000 Hz. Po drugie kabel: w klasyku jest na stałe, w PRO X odłączany, z blokowanym złączem mini XLR. Po trzecie pałąk: PRO X ma wycięcie odciążające czubek głowy. Sygnatura brzmieniowa pozostaje zbliżona, więc to nie jest zakup dla innego dźwięku. U nas klasyk 80 Ω kosztuje 565 zł, a PRO X 859 zł.

Czy istnieje DT 770 PRO X w wersji 80 omów?

Nie. Cała linia PRO X, czyli DT 700, DT 770, DT 900 i DT 990 PRO X, występuje wyłącznie w wersji 48 omów. Wersje 32, 80 i 250 omów to klasyczny DT 770 PRO, czyli inny model z innym przetwornikiem i kablem na stałe. Jeśli widzisz ofertę na DT 770 PRO X 80 Ω, ktoś pomylił nazwy w opisie.

DT 700 PRO X czy DT 770 PRO X, który wybrać?

Oba są zamknięte i oba mają 48 omów, więc wybierasz strojenie. DT 770 PRO X ma znane brzmienie DT 770 z podbitym basem i górą, i jest wygodniejszy przy nagrywaniu oraz zwykłym słuchaniu. DT 700 PRO X gra istotnie bardziej liniowo i producent kieruje go także do miksowania, a w zestawie ma dwa kable, 1,8 m i 3 m, zamiast jednego. Różnica ceny u nas to 30 zł, więc decyduje zastosowanie, nie budżet.

Jakie są opinie o słuchawkach Beyerdynamic DT 990 PRO?

Powtarzalny wątek w opiniach to szeroka scena i mocno obecna góra pasma, i to samo mówi producent, opisując DT 990 PRO X jako model do ujawniania akustycznych wpadek w produkcji. W praktyce oznacza to, że model dobrze służy do wyłapywania szumów, trzasków i oddechów, a gorzej do oceny balansu tonalnego, bo podbita góra przesuwa punkt odniesienia. Drugi stały wątek to konstrukcja otwarta, przez którą model nie nadaje się do nagrywania z mikrofonem w tym samym pomieszczeniu.

Co to za firma Beyerdynamic?

Niemiecki producent słuchawek i mikrofonów, którego sprzęt studyjny jest jednym ze standardów w branży. W 2024 roku firma obchodziła stulecie i z tej okazji wypuściła DT 770 PRO X Limited Edition. Wszystkie modele linii PRO X mają na karcie katalogowej adnotację Made in Germany i wymienne części, między innymi nauszniki i kable, co ma znaczenie przy sprzęcie kupowanym na lata.

Biurko w domowym studiu z komputerem, monitorami studyjnymi i sprzętem do nagrywania

Podsumowując to jednym zdaniem, które możesz zabrać do sklepu: siódemka na początku to zamknięte, dziewiątka to otwarte, powtórzona cyfra to brzmienie, które znasz, a okrągły numer to brzmienie, które mówi prawdę. Cała reszta w tej linii jest taka sama, łącznie z tymi 48 omami, o które tak wielu ludzi wciąż pyta. Beyerdynamic zbudował cztery bardzo dobre pary słuchawek i jedną naprawdę mylącą tabliczkę z nazwami.

O autorze

Michał Kaniuszkiewicz to content manager i specjalista SEO w Wired Tunes. Zajmuje się tworzeniem i optymalizacją treści, które pomagają czytelnikom znaleźć przydatne informacje o muzyce, sprzęcie i dźwięku. Poza pracą redakcyjną od 8 lat tworzy muzykę w gatunkach hip-hop, pop i elektronika, dzięki czemu zna się na temacie nie tylko od strony SEO, ale też od kuchni — jako praktykujący muzyk i producent. Takie doświadczenie pozwala mu tworzyć materiały, które są jednakowo przydatne i zrozumiałe zarówno dla początkujących, jak i dla doświadczonych słuchaczy oraz twórców muzyki.

Czytaj dalej

Do góry ↑