Beyerdynamic DT 770 PRO: 32, 80 czy 250 Ohm
Beyerdynamic DT 770 PRO występuje w trzech wersjach różniących się impedancją: 32, 80 i 250 Ω. Kosztują odpowiednio 629, 625 i 633 zł, czyli różnica na całej trójce wynosi osiem złotych. To nie jest wybór o pieniądzach, tylko o tym, do czego je podłączysz, a producent uprzejmie zostawia to pytanie tobie.
W skrócie. Podłączasz do telefonu, laptopa albo konsoli: 32 Ω. Masz interfejs audio i to twoje główne słuchawki do nagrywania: 80 Ω, i to jest odpowiedź na większość przypadków. Masz porządne wyjście słuchawkowe albo osobny wzmacniacz: 250 Ω. Nie chcesz w ogóle o tym myśleć: PRO X ma jedną wersję i odłączany kabel.
Przejdź do:
Trzy wersje w jednej cenie
Impedancja to opór, jaki słuchawki stawiają sygnałowi. Im wyższy, tym mniej prądu popłynie przy tym samym napięciu, i tym więcej napięcia musi dać źródło, żeby zagrało głośno.
I tu zaczyna się nieporozumienie, które słyszymy w sklepie regularnie. Sama impedancja niczego nie rozstrzyga. Liczy się para: impedancja i czułość, czyli ile decybeli słuchawki wyciągają z zadanej mocy albo napięcia. Bywają konstrukcje 250-omowe o wysokiej czułości, które grają głośno z byle czego, i bywają 32-omowe, którym brakuje zapasu. Dlatego zdanie „250 Ω zawsze wymaga wzmacniacza" jest wygodne, ale nieprawdziwe, i za chwilę rozbierzemy je dokładniej.
Praktycznie rzecz biorąc, w rodzinie DT 770 podział wygląda tak.
| Wersja | Do czego podłączasz | Typowy scenariusz | Cena |
|---|---|---|---|
| 32 Ω | Telefon, laptop, konsola, tablet | Praca w podróży, montaż na laptopie, granie | 629 zł |
| 80 Ω | Interfejs audio, dowolny sprzęt studyjny | Nagrywanie, odsłuch przy biurku, podcast | 625 zł |
| 250 Ω | Mocne wyjście słuchawkowe, wzmacniacz, konsoleta | Studio ze wzmacniaczem słuchawkowym, praca stacjonarna | 633 zł |
| 48 Ω (PRO X) | Wszystko powyżej | Jedna wersja zamiast trzech decyzji | 859 zł |
Zwróć uwagę na jedną rzecz, bo to jest sedno całego tekstu. Osiem złotych różnicy między wersjami oznacza, że nikt tu na niczym nie oszczędza. Nie ma wersji tańszej i gorszej. Jest wersja pasująca do twojego sprzętu i dwie, które będą działać gorzej, mimo że kosztują tyle samo. Najczęstszy błąd, jaki widzimy: ktoś bierze 250 Ω, bo brzmi najbardziej profesjonalnie, po czym wpina je w laptopa i dziwi się, że jest cicho.
Czy 250 Ω potrzebuje wzmacniacza
Odpowiedź brzmi: zwykle nie potrzebuje osobnego wzmacniacza, ale potrzebuje wyjścia, które ma zapas napięcia.
Różnica jest istotna. Wzmacniacz słuchawkowy to osobne pudełko za kilkaset złotych. Porządne wyjście słuchawkowe w interfejsie audio to coś, co masz już w sprzęcie za 630 zł. Audient iD4 MkII wyciąga 250-omowe słuchawki bez problemu i bez dokładania czegokolwiek, i to jest scenariusz większości domowych studiów.
Kiedy 250 Ω faktycznie zrobi ci problem: wyjście słuchawkowe w laptopie, gniazdo w telefonie przez przejściówkę, tanie wyjście w klawiszach. Objaw jest jednoznaczny: kręcisz głośność na maksimum i nadal jest za cicho, a dźwięk robi się płaski, bo źródło nie ma czym wysterować membrany.
Odwrotna strona medalu, o której mówi się rzadziej: 32 Ω wpięte w mocne wyjście studyjne bywają za głośne przy pierwszym kliknięciu potencjometru. Cała regulacja siedzi wtedy na pierwszych dwudziestu procentach skali, a precyzyjne ustawienie cichego odsłuchu staje się loterią. To nie jest awaria, ale jest to uciążliwe.
Jeśli dopiero kompletujesz tor i nie wiesz, co masz na wyjściu, zacznij od tekstu o tym, jak wybrać słuchawki studyjne, bo tam rozbieramy cały łańcuch, a nie samą metkę.
DT 770 czy DT 990
To pytanie zadaje Google w swoich podpowiedziach i zadają je klienci przy ladzie. Różnica nie leży w klasie, tylko w konstrukcji: DT 770 są zamknięte, DT 990 otwarte.
Zamknięta muszla odcina świat w obie strony. Nie słyszysz pokoju, a mikrofon nie słyszy tego, co gra w słuchawkach. To jedyny sensowny wybór przy nagrywaniu wokalu, bo inaczej podkład wraca do mikrofonu i zostaje w nagraniu na zawsze. Ta sama zamknięta komora dokłada jednak własne rezonanse, przez które niskie pasmo jest mniej przewidywalne. Jak bardzo, zależy od konkretnej konstrukcji, a nie od kategorii: dobrze zestrojone zamknięte potrafią mierzyć się liniowo.
Otwarta muszla wypuszcza dźwięk na zewnątrz i wpuszcza pokój do środka. Scena robi się szersza, a odsłuch mniej męczący na długich sesjach. Cena za to jest podwójna: wszyscy dookoła słyszą, co robisz, a mikrofon obok jest wykluczony.
Reguła, która załatwia większość przypadków: nagrywasz, bierz zamknięte. Miksujesz i nikomu nie przeszkadzasz, bierz otwarte. I niezależnie od wyboru, ostateczny werdykt o basie wydawaj na monitorach w przygotowanym pomieszczeniu, bo żadne słuchawki nie pokażą ci, jak utwór zabrzmi w pokoju. Całą tę różnicę rozbieramy osobno w tekście o tym, czy wybrać słuchawki otwarte czy zamknięte.
PRO czy PRO X
Tu jest rzecz, której nie mówi żaden ranking, a która rozwiązuje cały problem z tego tekstu. Nowa generacja PRO X ma jedną wersję: 48 Ω. Producent po prostu usunął wybór impedancji, bo 48 Ω to kompromis pracujący i z laptopa, i z interfejsu.
Do tego dochodzi odłączany kabel na mini-XLR. Brzmi jak drobiazg, dopóki nie przejedziesz krzesłem po przewodzie przy starej wersji, gdzie kabel jest przylutowany na stałe. Wtedy to jest różnica między wymianą kabla a wizytą w serwisie.
Za PRO X płacisz 859 zł zamiast 625, czyli około dwustu trzydziestu złotych więcej. Czy warto, zależy od jednej rzeczy: czy wiesz, do czego podłączasz. Jeśli wiesz, klasyczne PRO w odpowiedniej wersji da ci to samo taniej. Jeśli nie wiesz albo słuchawki będą wędrować między laptopem, interfejsem i konsolą, PRO X zdejmuje ci z głowy decyzję i ryzyko pomyłki.
Siedem par z półki
Wszystkie dostępne, ceny na dziś, ułożone według zadania.
1. DT-770 Pro 32 Ω, 629 zł. Wersja mobilna. Telefon, laptop, konsola, wszystko bez porządnego wyjścia słuchawkowego. Jeśli twój sprzęt to komputer i nic więcej, to jest twoja wersja i nie ma nad czym myśleć.
2. DT-770 Pro 80 Ω, 625 zł. Domyślny wybór studyjny i najczęściej sprzedawana wersja z całej trójki. Zagra z każdego interfejsu audio, zagra też przyzwoicie z laptopa. Jeśli nie masz pewności, którą wziąć, weź tę.
3. DT-770 Pro 250 Ω, 633 zł. Dla stanowiska, które nie rusza się z biurka i ma wyjście z zapasem. W takim układzie regulacja głośności rozkłada się na całej skali, a nie na pierwszych kilku procentach.
4. DT-770 Pro X 48 Ω, 859 zł. Nowa generacja: jedna impedancja pasująca wszędzie i odłączany kabel. Dopłata za brak decyzji i za to, że przetarty przewód nie oznacza końca słuchawek.
5. DT-990 Pro 80 Ω, 629 zł. Otwarty brat bliźniak w tej samej cenie. Do miksowania i długiego słuchania, pod warunkiem że nikomu nie przeszkadzasz i nie masz obok włączonego mikrofonu.
6. DT-900 Pro X, 929 zł. Otwarte nowej generacji, też z odłączanym kablem. Krok wyżej od DT 990, jeśli otwarta konstrukcja to twoja główna para robocza.
7. DT-1990 Pro MKII, 1909 zł. Flagowiec. Trzykrotna cena DT 990 i dwie pary poduszek zmieniających charakterystykę. Ma sens, kiedy słuchawki są głównym narzędziem decyzyjnym, a nie uzupełnieniem monitorów.
I jedna pozycja spoza rodziny, bo bez niej rozmowa o impedancji jest niepełna: Audient iD4 MkII, 630 zł. Interfejs z wyjściem słuchawkowym, które ma zapas. Kupując go razem ze słuchawkami, przestajesz w ogóle rozważać osobny wzmacniacz.
Czego DT 770 nie naprawią
Sprzedajemy te słuchawki, więc potraktuj ten fragment jako to, czym jest.
Nie naprawią pomieszczenia. To brzmi jak zaleta, bo słuchawki omijają akustykę pokoju, i faktycznie ją omijają. Problem w tym, że twoi słuchacze jej nie omijają. Miks zrobiony wyłącznie na słuchawkach potrafi rozsypać się w pierwszym samochodzie, w którym go odsłuchasz, i nie jest to wina słuchawek.
Nie naprawią słabego źródła. Jeśli wpinasz je w wyjście, które szumi albo nie ma zapasu, lepsza para tylko wyraźniej pokaże ten szum. Kolejność jest odwrotna niż intuicyjna: najpierw przyzwoite wyjście, potem lepsze słuchawki.
I tu nasze zdanie, z którym można się spierać. Jeśli masz już DT 770 w wersji 80 Ω i myślisz o przeskoku na DT 1990 PRO MKII, to jest różnica 1280 zł. Za te pieniądze kupisz przyzwoity interfejs albo podstawową adaptację akustyczną, i jedno i drugie zmieni twoje nagrania bardziej niż zmiana słuchawek na droższe w tej samej kategorii. Flagowiec ma sens, kiedy reszta toru jest już poukładana, a nie zamiast niej.
I nie kupuj 250 Ω „na wszelki wypadek". To najczęstszy powód, dla którego ktoś wraca do nas po tygodniu z pytaniem, czemu jest tak cicho. Wersja bezpieczna to 80 Ω, bo zagra wszędzie, a nie ta z najwyższą liczbą na pudełku.
Showroom mamy przy Nowogrodzkiej 6A/102 w Warszawie i przy trzech wersjach tego samego modelu najprościej jest przyjść z własnym interfejsem albo laptopem i posłuchać, która wersja gra z twoim sprzętem tak, jak powinna. Część sprzętu obejmuje bezpłatny 30-dniowy Test-Drive, na wszystko dajemy 36 miesięcy gwarancji, a wysyłka powyżej 900 zł jest darmowa.
Konkretne odpowiedzi
Które słuchawki są lepsze: DT 990 PRO czy DT 770 PRO?
Nie są lepsze ani gorsze, tylko zamknięte kontra otwarte. DT 770 PRO mają zamkniętą konstrukcję i odcinają otoczenie w obie strony, więc to one nadają się do nagrywania z mikrofonem w tym samym pomieszczeniu. DT 990 PRO są otwarte, dają szerszą scenę i mniej męczą przy długiej pracy, ale wypuszczają dźwięk na zewnątrz. Do nagrywania bierz DT 770, do miksowania w spokoju DT 990.
DT 770 PRO 32, 80 czy 250 Ohm: którą wersję wybrać?
32 Ω do telefonu, laptopa i konsoli, czyli wszędzie tam, gdzie nie ma dedykowanego wyjścia słuchawkowego. 80 Ω to domyślny wybór studyjny, który zagra z każdego interfejsu audio i przyzwoicie także z komputera. 250 Ω do stanowiska z mocnym wyjściem słuchawkowym lub osobnym wzmacniaczem. Wszystkie trzy kosztują między 625 a 633 zł, więc decyduje twój sprzęt, a nie budżet.
Czy do Beyerdynamic DT 770 PRO potrzebny jest wzmacniacz słuchawkowy?
W większości przypadków nie. Wersje 32 i 80 Ω zagrają z komputera i z każdego interfejsu audio. Wersja 250 Ω potrzebuje wyjścia z zapasem napięcia, ale to nie musi być osobny wzmacniacz: wystarczy porządne wyjście słuchawkowe w interfejsie, na przykład w Audient iD4 MkII. Sama impedancja nie rozstrzyga tego pytania, bo liczy się jeszcze czułość słuchawek i to, ile napięcia daje konkretne wyjście.
Czym różni się DT 770 PRO od DT 770 PRO X?
Dwiema rzeczami. PRO X występuje w jednej wersji o impedancji 48 Ω, więc znika pytanie o wybór między 32, 80 i 250 Ω. Druga różnica to odłączany kabel na złączu mini-XLR zamiast przewodu przylutowanego na stałe, co oznacza, że uszkodzony kabel wymienia się samodzielnie. PRO X kosztuje 859 zł wobec 625 zł za klasyczną wersję 80 Ω.
Czy DT 770 PRO nadają się do miksowania?
Nadają się do pracy i do sprawdzania szczegółów, ale zamknięta komora dokłada własne rezonanse, przez które niskie pasmo jest mniej przewidywalne niż na monitorach. Praktyczny układ wygląda tak: na słuchawkach wyłapujesz detale, trzaski i szumy, a decyzje o basie i o ogólnym balansie wydajesz na monitorach w przygotowanym pomieszczeniu. Jeśli słuchawki mają być głównym narzędziem, warto mieć obok parę otwartą.
Czy DT 770 PRO nadają się do grania?
Tak, i to jeden z częstszych powodów zakupu. Zamknięta konstrukcja odcina otoczenie, a wygodne poduszki wytrzymują długie sesje. Do komputera i konsoli bierz wersję 32 Ω, bo wyjścia słuchawkowe w tym sprzęcie zwykle nie mają dużego zapasu napięcia. Pamiętaj tylko, że to słuchawki bez mikrofonu, więc do rozmowy potrzebujesz osobnego mikrofonu.
Sprawdź, co masz na wyjściu, i dopiero potem wybieraj wersję. Osiem złotych różnicy w cenie oznacza, że pomyłka nie kosztuje pieniędzy, tylko kilka tygodni cichego odsłuchu i przekonania, że coś jest nie tak ze słuchawkami. A jeśli po pierwszej porządnej parze zaczniesz w cudzych nagraniach wychwytywać szum krzesła i przelot samolotu w tle, witaj w klubie. Wyjścia z niego nie ma, a składki płaci się poduszkami wymiennymi co dwa lata.
O autorze
Michał Kaniuszkiewicz to content manager i specjalista SEO w Wired Tunes. Zajmuje się tworzeniem i optymalizacją treści, które pomagają czytelnikom znaleźć przydatne informacje o muzyce, sprzęcie i dźwięku. Poza pracą redakcyjną od 8 lat tworzy muzykę w gatunkach hip-hop, pop i elektronika, dzięki czemu zna się na temacie nie tylko od strony SEO, ale też od kuchni — jako praktykujący muzyk i producent. Takie doświadczenie pozwala mu tworzyć materiały, które są jednakowo przydatne i zrozumiałe zarówno dla początkujących, jak i dla doświadczonych słuchaczy oraz twórców muzyki.
Czytaj dalej
- Słuchawki zamknięte, kiedy i po co. Kiedy izolacja jest warunkiem, a nie wygodą.
- Najlepsze interfejsy audio. Druga połowa równania, czyli to, co daje napięcie na wyjściu.
- Jak ustawić monitory studyjne. Gdzie wydaje się ostateczny werdykt o basie.

