Sampler - co to jest i dlaczego zjadł całą muzykę
Sampler to instrument, który nagrywa dźwięk, zapamiętuje go i odtwarza na dowolnej wysokości - z pada, z klawisza albo z kroku sekwencera. To cała definicja. Syntezator buduje dźwięk z niczego, sampler bierze taki, który już istnieje, i daje mu nową robotę. Tylko jeden z nich potrafi ściągnąć na ciebie prawnika, ale o tym za chwilę.
W skrócie. Sampler nagrywa dźwięk, rozkłada go na padach albo na klawiaturze i pozwala go transponować, ciąć, zapętlać i psuć na wszystkie sposoby. Sprzętowe pudełka wciąż się sprzedają, bo laptop pełen wtyczek to doskonałe miejsce, żeby zgubić całe popołudnie. Start od 399 zł - PO-33 K.O!. Meta większości ludzi to Elektron Digitakt II za 3 799 zł. Trzydzieści dni na sprawdzenie w domu, za darmo.
Przejdź do:
Jak sampler właściwie działa
Trzy ruchy. Tyle wystarczy, żeby zrozumieć każdy sampler na rynku.
Po pierwsze: nagrywa. Mikrofon, wejście liniowe albo plik z karty pamięci - samplerowi jest wszystko jedno, co to za dźwięk. Werbel, wiolonczela, gwiżdżący czajnik, charakterystyczny skrzyp drzwi do twojego pokoju. Jeśli hałasuje, nadaje się.
Po drugie: rozkłada. Nagranie ląduje tam, skąd można je odpalić: na jednym padzie albo na całej klawiaturze. Wyższy klawisz odtwarza nagranie szybciej, więc dźwięk idzie w górę i robi się krótszy - dokładnie jak płyta puszczona na złych obrotach. Nowoczesne sample potrafią zamiast tego rozciągnąć nagranie w czasie i zachować długość. To ta sztuczka, dzięki której dwutaktowa pętla wpasowuje się w tempo, w którym nigdy jej nie zagrano.
Po trzecie: przerabia. Filtry, obwiednie, LFO, odtwarzanie od tyłu, redukcja bitów. Te same narzędzia co w syntezatorze, tylko wycelowane w nagranie zamiast w oscylator. Dlatego najsensowniej myśleć o samplerze jak o syntezatorze, który ma pamięć i przeszłość.
Jest jeszcze multisampling: nagranie instrumentu na wielu wysokościach i z różną siłą uderzenia, żeby ciche niskie i mocne wysokie dźwięki były osobnymi nagraniami, a nie jednym rozciągniętym. Dlatego biblioteka fortepianu waży czterdzieści gigabajtów, a stopa czterdzieści kilobajtów.
Sześćdziesiąt lat drogiej taśmy
Pomysł jest starszy niż technologia, co w muzyce zdarza się notorycznie.
Mellotron pojawił się w 1963 roku i pod każdym klawiszem miał kawałek taśmy magnetycznej. Naciskasz klawisz, głowica jedzie po taśmie, słyszysz osiem sekund prawdziwego flecisty. Był ciężki, rozstrajał się od samego patrzenia i wstawił smyczki na płyty nagrywane w pokojach, w których żadna sekcja smyczkowa by się nie zmieściła. Fairlight CMI z 1979 roku przeniósł to w cyfrę i wycenił jak sportowy samochód.
W 1987 roku E-mu SP-1200 zrobił rzecz najciekawszą. Samplował w 12 bitach i 26,04 kHz - gorzej niż płyta CD, celowo brudno - i dawał w sumie jakieś dziesięć sekund pamięci. Dziesięć. Sekund. Ludzie zbudowali w tym limicie całe kariery, a chrupanie jego przetworników stało się brzmieniem epoki, a nie kompromisem.
Akai MPC60 z 1988 roku, zaprojektowany wspólnie z Rogerem Linnem, ustawił układ padów i sekwencera, który ludzie kupują do dzisiaj. W tym samym roku rackowy Akai S1000 zrobił z 16-bitowego samplingu studyjną normę.
(Mam na dysku cztery gigabajty perkusji, których nigdy nie użyłem, i folder „DOBRE" z dziewięciuset plikami. SP-1200 dostawał dziesięć sekund. Wnioski o pożytkach z ograniczeń wyciągnijcie sami.)
Sprzęt czy program i cztery kształty samplerów
Sampler programowy siedzi w komputerze — ten wbudowany w twój DAW albo duży odtwarzacz bibliotek. Ma praktycznie nieograniczoną pamięć, przełyka czterdziestogigabajtowe fortepiany bez mrugnięcia i kosztuje od zera do sporo. Jedyną jego realną wadą jest to, że dzieli ekran z twoją pocztą.
Sampler sprzętowy to pudełko z gałkami. Wstaje w dwie sekundy, ma jedno zadanie i nic w nim nie chce cię o niczym powiadomić. Na papierze brzmi to znacznie gorzej, niż działa w praktyce. Wśród pudełek - cztery kształty:
- Groovebox. Sampler plus sekwencer plus efekty, wszystko w jednym, robi gotowe kawałki bez komputera. Większość dzisiejszych samplerów sprzętowych to właśnie to - Digitakt II i EP-133 mieszkają tutaj.
- Sampler padowy. Linia MPC. Siatka padów, zbudowana pod cięcie pętli na kawałki i granie tych kawałków na żywo.
- Sampler estradowy. Pomyślany pod pętle i resampling w czasie rzeczywistym, nie pod aranżowanie utworu. Octatrack jest tu oczywistym przykładem i naprawdę głębokim instrumentem.
- Multisampler. Do budowania grywalnych instrumentów z nagrań, z polifonią i porządnym rozkładem po klawiaturze. Tu siedzi Tonverk.
Jedno rozróżnienie, które oszczędza kłótni: rompler odtwarza brzmienia wgrane fabrycznie i nie pozwoli ci nagrać własnych. Sporo klawiszy to romplery. Samplerami nie są, cokolwiek mówi opis w sklepie.
Sampler czy syntezator
Kiedyś była tu ściana. Dziś to raczej sugestia.
Uczciwa zasada kciuka: jeśli dźwięk, którego szukasz, już gdzieś na świecie istnieje, potrzebujesz samplera. Jeśli jeszcze nie istnieje - syntezatora. To załatwia jakieś dziewięćdziesiąt procent decyzji.
Reszta to powód, dla którego współczesny sprzęt odmawia opowiedzenia się po którejś stronie. Digitakt II ma silnik syntezy obok silnika samplera, Tonverk obrabia nagrania narzędziami z polifonicznego syntezatora, a jeśli wgrasz do dowolnego samplera pojedynczy cykl fali, technicznie zbudujesz syntezator wavetable.
A jeśli chcesz jedno i drugie, to nie niezdecydowanie, tylko GAS - syndrom kupowania sprzętu. Mówi to człowiek, który go ma i pracuje w miejscu sprzedającym z jednej sali chorobę i lekarstwo.
Co się na tym naprawdę robi
Cztery zastosowania obejmują prawie wszystko, co słyszysz na płytach.
Składanie zestawu perkusyjnego. Pojedyncze uderzenia stopy, werbla i hi-hatu rozłożone na padach i wpuszczone w sekwencer. Najczęstsze użycie i powód, dla którego tyle samplerów wygląda jak automaty perkusyjne.
Cięcie breaku. Bierzesz kilka taktów nagranej perkusji, tniesz na pojedyncze uderzenia i układasz je od nowa, w innym tempie. Amen break - sześć sekund z płyty The Winstons z 1969 roku - pocięto na tyle jungle, hip-hopu i drum and bassu, że jest to prawdopodobnie najczęściej używany fragment dźwięku w historii. Nikt z zespołu się na tym nie wzbogacił, co nieźle wprowadza w następny rozdział.
Zamiana nagrania w instrument. Nagraj jeden dźwięk wiolonczeli, rozłóż po klawiaturze i zagraj akordy, na które żaden wiolonczelista się nie pisał. Tutaj sampling przestaje być perkusją, a zaczyna kompozycją.
Faktura i dźwięk znaleziony. Tło pokoju, przejeżdżający tramwaj, stuknięcie kaloryfera zestrojone dwie oktawy w dół, aż zrobi się z tego basowy dron. Za darmo, nie do powtórzenia i całkowicie twoje.
Prawo do sampli i sposób, żeby je ominąć uczciwie
Sampling nie jest nielegalny. Nielegalne jest użycie cudzego nagrania bez zgody, a to dwa zupełnie różne zdania.
Przy komercyjnym wydawnictwie w grę wchodzą zwykle dwa osobne prawa: do nagrania, czyli konkretnego mastera, i do utworu, czyli kompozycji pod spodem. Oczyszczenie sampla oznacza zgodę na jedno i drugie. Kosztuje, trwa, a odpowiedź często brzmi „nie". Sprzedajemy instrumenty, nie porady prawne - jeśli wydajesz komercyjnie, zapytaj kogoś, kto się na tym zna.
A teraz rzecz, którą inne poradniki pomijają, i najlepsza wiadomość w całym tekście.
Nagrywaj własny materiał. Wszystko, co nagrasz sam, już jest twoje. Żadnego oczyszczania, żadnych formularzy, żadnego czekania na wydawcę, który nie odpisał od marca. Skrzypnięcie szafki, dzwonek roweru, moneta rzucona na kaloryfer, twoja gitara przez kiepski piec - wolne od licencji i, co ważniejsze, nikt inny tego nie ma. Najczęściej cięty break świata jest na dziesięciu tysiącach płyt. Dźwięk twojej kuchni nie jest na żadnej.
Najlepsza biblioteka sampli na świecie to pokój, w którym właśnie stoisz. I jest już rozliczona.
Jaki sampler na początek — uczciwe ceny
To, co faktycznie mamy na półce, włączamy i o co się kłócimy na sklepowej podłodze, od najtańszego. Ceny są dzisiejsze, a ceny się ruszają.
- Tańszy niż efekt gitarowy. Teenage Engineering PO-33 K.O! za 399 zł - sampler wielkości karty kredytowej z wbudowanym mikrofonem. To nie zabawka, tylko maszynka do ograniczeń: w tydzień powie ci, czy sampling to twoja bajka.
- Najłagodniejsze wejście w Elektron. Elektron Model:Samples za 1 259 zł - sześć ścieżek, jedna gałka na funkcję i ten sekwencer Elektrona, w którym ludzie się zakochują.
- Ten, który wszyscy kupują. Teenage Engineering EP-133 K.O. II za 1 399 zł - porządny samplerowy workflow, efekty na przycisk i głośnik w środku. Da się na tym zrobić bit w pociągu do Krakowa.
- Kompaktowy mózg studia. 1010music Blackbox za 3 090 zł - dotykowy sampler zachowujący się jak małe studio: szesnaście padów, odpalanie klipów, bardzo dobra współpraca z resztą sprzętu.
- MPC z klawiaturą. Akai Pro MPC Key 37 za 3 199 zł - w pełni samodzielny MPC z klawiaturą 37 klawiszy. Dla tych, którzy wolą partie zagrać, niż wystukać.
- Ten, który zostaje na lata. Elektron Digitakt II za 3 799 zł - szesnaście ścieżek, silnik syntezy obok samplera, sekwencer, który zrobił z pierwszej wersji klasyk. Jeśli kupujesz jeden sampler na zawsze, statystycznie jest to ten.
- Polifoniczny. Elektron Tonverk za 5 199 zł - multisampler do zamieniania nagrań w naprawdę grywalne instrumenty, z polifonią, która to udźwignie.
- Głęboka woda. Elektron Octatrack MKII za 6 899 zł - sampler estradowy o reputacji stromej krzywej uczenia, w pełni zasłużonej. Kto ją pokona, nie wraca. Kto jej nie pokona, sprzedaje sprzęt w ciągu roku.
I tu jedna mocna opinia na cały artykuł: workflow wygrywa ze specyfikacją i nie jest to nawet blisko. SP-1200, który ukształtował cały gatunek, chodził w 12 bitach i miał dziesięć sekund pamięci. Każde pudełko z tej listy miażdży go na papierze i żadna z tych liczb nie jest powodem, dla którego ktokolwiek kończy kawałki. Kup najtańszy sprzęt, którego układ zrozumiesz w dziesięć minut od włączenia. Octatrack za 6 899 zł w szufladzie produkuje dokładnie nic. PO-33 za 399 zł w plecaku produkuje utwory.
Co jeszcze będzie potrzebne
Mniej, niż się wydaje, co jak na sklep jest przyznaniem nietypowym.
Słuchawki albo monitory. Bez dyskusji i ważniejsze niż to, który sampler wybierzesz. Nie da się ocenić basu, którego się nie słyszy.
Interfejs audio - czasami. Większość dzisiejszych samplerów ma wyjście słuchawkowe i wysyła dźwięk przez USB, więc na start nie potrzebujesz nic więcej. Interfejs audio staje się potrzebny dopiero, kiedy zaczynasz samplować mikrofonem albo nagrywać pudełko do komputera. Jak do tego dojdziesz, mamy osobny poradnik o wyborze interfejsu.
Karta pamięci i nawyk robienia kopii. Sample i projekty mieszkają na wymiennym nośniku. Karty padają. Trzymaj kopię gdzieś poza kartą.
Kabel, którego nie znalazłeś w szufladzie. Dziewięć razy na dziesięć trzeszczy zmęczony jack, a nie umierający sampler. Przepnij, zanim spanikujesz.
Jeszcze jedno, czego żaden artykuł ci nie da. W naszym showroomie w centrum Warszawy stoi ściana syntezatorów, automatów perkusyjnych i samplerów, wszystko podpięte. Przyjdź z kartą pamięci albo z rejestratorem, zsampluj, co chcesz, i zabierz dźwięki do domu - są twoje, rozliczone, i nikt na świecie nie ma dokładnie tego nagrania dokładnie tej maszyny. Nic za to nie bierzemy. Albo weź sampler na bezpłatny 30-dniowy Test-Drive: podpisujemy krótką umowę na sprzęt i termin, ty robisz na nim prawdziwą muzykę w prawdziwym pokoju i dopiero potem decydujesz. Wszystko z 36-miesięczną gwarancją i 30-dniowym prawem zwrotu, wysyłka do każdego kraju UE, a w Polsce od 900 zł za darmo.
Konkretne odpowiedzi
Do czego służy sampler?
Do zamiany nagrania w grywalny instrument. Sampler przechowuje dźwięk i pozwala odpalać go na dowolnej wysokości, w dowolnej kolejności i w dowolnym tempie, kształtując go po drodze filtrami i obwiedniami. W praktyce oznacza to składanie zestawów perkusyjnych z pojedynczych uderzeń, cięcie pętli na nowe rytmy i granie na instrumentach, których nie masz albo które nie zmieściłyby się w pokoju.
Czym jest sampler?
To elektroniczny instrument, który nagrywa dźwięk, zapamiętuje go i odtwarza z pada, klawisza lub sekwencera na dowolnej wysokości. Od syntezatora różni się źródłem: syntezator generuje dźwięk od zera, sampler pracuje na gotowym nagraniu. Poza tym obrabia je tymi samymi narzędziami — filtrami, obwiedniami i LFO.
Co znaczy sampler?
W muzyce sampler to urządzenie lub program do nagrywania i odtwarzania próbek dźwięku. Słowo bywa mylące, bo po polsku „sampler" oznacza też zestaw próbek w innych branżach — od kosmetyków po pobór ścieków. W kontekście muzycznym chodzi zawsze o instrument grający na nagraniach.
Co to jest sampel w muzyce?
Sampel to pojedyncze nagranie dźwięku wgrane do samplera — jedno uderzenie werbla, jeden dźwięk instrumentu, fragment pętli albo cały takt. Sampler to urządzenie, sampel to materiał, na którym ono pracuje. Sample dzieli się zwykle na one-shoty, czyli pojedyncze uderzenia, i pętle, czyli gotowe fragmenty rytmiczne.
Jaki sampler na początek?
Najtańszy, którego układ zrozumiesz od razu. Za 399 zł Teenage Engineering PO-33 K.O! sprawdzi, czy sampling to twoja bajka, bez ryzyka. Jeśli wiesz, że zostajesz na dłużej, Elektron Model:Samples za 1 259 zł albo EP-133 K.O. II za 1 399 zł to dwa najrozsądniejsze pierwsze sprzęty. Octatrack zostaw sobie na później — świetny instrument, fatalny pierwszy sampler.
Podsumowując: nagrywa dźwięk, odtwarza go celowo źle i na tym stoi spora część współczesnej muzyki. Zacznij tanio, trzymaj pudełko tam, gdzie będziesz je widzieć, i zsampluj własną kuchnię, zanim zsamplujesz czyjąś płytę. A jeśli wolisz najpierw dotknąć padów, jesteśmy na Nowogrodzkiej 6A/102 w Warszawie, od poniedziałku do piątku 10:00–19:00 i w soboty 12:00–17:00. Weź kartę pamięci. Weź to skrzypnięcie drzwi. Słyszeliśmy gorsze pomysły, a jeden z nich jest właśnie na płycie.

